Sesja noworodkowa Wieliczka – Emilka śpiąca królewna
Kilka tygodni temu odbyła się w moim gwiezdnym studio sesja noworodkowa, była bardzo wyjątkowa. Wiecie, co w tym jest tak niesamowitego? Przed Bożym Narodzeniem odbyły się tego samego dnia, dwie sesje ciążowe Ani i Mariusza oraz Magdy i Wojtka. I obie mamy urodziły swoje dzieciaczki 19 stycznia 2018!

Sesja noworodkowa, to nie wątpliwie najbardziej czasochłonna forma fotografii. Wymaga ponad wszystko cierpliwości i wewnętrznego spokoju, ponieważ niemowlęta są jak barometry. Wyczuwają wszelkie emocje. Zniecierpliwienie, zdenerwowanie, czy pospiech nie powinny nam towarzyszyć. O tym jak przygotować się do sesji i co powinniście wiedzieć przed nią możecie przeczytać tutaj.

Dwie rodziny i dwie rożne koncepcje na sesję z maluszkiem. Dziś pokażę Wam tę zorganizowaną dla Emilki, córeczki Magdaleny i Wojtka. Muszę przyznać, że to maleństwo spało jak zaczarowane, budziło się tylko na zmianę pieluszki. Nic więc dziwnego, że sesja którą zaplanowałam, trwała tylko dwie godziny! Na prawdę spodziewałam się, że zostanę u Magdy i Wojtka, znacznie dłuższej.

Swoją premierę miały również czapeczki, które zrobiła moja babcia. Można powiedzieć, że cała rodzina angażuje się w moją fotograficzną działalność. Sami wiecie, że bardzo lubię szyć, haftować, szydełkować czy robić na drutach. Myślę, ze nie ma takiej dziedziny, której nie jesteśmy się w stanie nauczyć, jeśli tylko chcemy. Zawsze staram się stworzyć dla moich klientów coś nowego. Może to troszkę sentymentalne, ale to takie zachowanie cząstki Was. Następnym razem, gdy wyciągnę ten przedmiot do sesji, będę pamiętać kiedy go pierwszy raz użyłam. Przypomnę sobie moment, gdy go przygotowywałam i klientów, o których wtedy myślałam.

Chciałabym czasem mieć więcej czasu na to, żeby siedzieć przy maszynie i wymyślać nowe stroje. Tyle ich mam w głowie, tak wiele z nich jest na mojej liście pomysłów do zrealizowania. Szkoda, że nie istnieje jakiś czarodziejski sposób na to, abym sie rozdzieliła. Miałabym taka jedną Asię do tworzenia, do sesji, do całej tej kreatywności, która we mnie siedzi. Druga, bardziej rzeczowa – zajęłaby się wszystkimi tymi mechanicznymi czynnościami, na które nie zawsze mam ochotę 😀

Add your thoughts

There are no comments, add yours